Strona główna / Realizacje / UrboInvest
Strona internetowa dla biura pośrednictwa pracy
UrboInvest z Opola dostarcza spawaczy, monterów i operatorów maszyn do zakładów w Holandii, Belgii, Niemczech i we Francji. Za firmą stoi dwadzieścia lat w branży, ale sama spółka była zupełnie nowa - i zagraniczny klient, który sprawdzał ją przed pierwszą rozmową, nie miał czego znaleźć.



Jakie było wyzwanie?
Przemysław Porada ma za sobą dwadzieścia lat w outsourcingu pracowników. Zakładając UrboInvest, miał kontakty, ludzi i wiedzę o tym, czego szukają zakłady w Holandii czy Belgii - nie miał tylko firmy, którą da się komuś pokazać.
W B2B sprawdzenie kontrahenta trwa minutę. Zakład, który ma wpuścić na halę dwudziestu spawaczy, najpierw wpisuje nazwę agencji w Google, a nowa spółka bez śladu w sieci wygląda jak ryzyko - nawet jeśli stoją za nią ludzie z dwudziestoletnim stażem.
Do tego nie było czym się podpisać. Ani logo, ani kolorów, ani jednego zdania o firmie po angielsku, choć klienci siedzą w czterech krajach. Każda rozmowa zaczynała się od tłumaczenia od zera, bo nie było linku, który zrobiłby to za handlowca.
Cele klienta
- Marka, zanim ruszy sprzedażDać nowej spółce logo i kolory, żeby pierwszy mail wyglądał jak od firmy, a nie od osoby prywatnej.
- Wizytówka na dwa językiJeden adres do wysłania kontrahentowi w Polsce i za granicą, ta sama treść po polsku i po angielsku.
- Strona do samodzielnej edycjiPanel, w którym klient sam dopisze branżę albo poprawi opis, bez czekania na wykonawcę.
Rozwiązanie - zakres po zakresie
Logo i identyfikacja wizualna nowej spółki
Zaczęliśmy od znaku, bo bez niego nie było czym podpisać ani strony, ani oferty. Skończyliśmy na zestawie, na którym stoi dziś każdy materiał firmy.
- Znak dla firmy technicznej
Sygnet w granacie z pomarańczowym akcentem i lockup z nazwą oraz podpisem „Workflow”. Bez ozdobników, bo klientem jest zakład przemysłowy, nie sklep. - Logo w wektorze
Wersja podstawowa jako SVG, więc ten sam plik działa w nagłówku strony i na dużym wydruku. - Dwa kolory zamiast dziesięciu
Granat niesie powagę, której oczekuje przemysłowy klient, pomarańcz prowadzi wzrok do przycisków i numeru telefonu. Cała strona trzyma się tej pary. - Ikony ośmiu branż
Komplet jednolitych ikon - produkcja, transport, rafinerie, przemysł, offshore, konstrukcje, stocznie i OZE - żeby oferta czytała się jednym rzutem oka. - Identyfikacja weszła prosto w stronę
Znak, paleta i ikony nie skończyły się plikiem na dysku. Każda sekcja serwisu jest z nich zbudowana, więc marka wygląda tak samo wszędzie.
Projekt i wdrożenie strony na WordPressie z Elementorem
Cztery podstrony, dwa języki i jedno zadanie: żeby po minucie czytania było jasne, kogo ta firma dostarcza i na jaki rynek.
- Cztery podstrony, nie czternaście
Strona główna, Usługi, O firmie, Kontakt. Wizytówka ma odpowiedzieć na cztery pytania klienta, a nie udawać serwisu, którego nikt nie przeczyta. - Osiem branż na kartach
Produkcja, transport, rafinerie, przemysł, offshore, konstrukcje, stocznie i energetyka odnawialna. Każda dostała kartę z ikoną i opisem, a na podstronie Usługi linki prowadzą prosto do sekcji swojej branży. - Dowody zamiast przymiotników
Certyfikat SNA w pasku na każdej podstronie, badge „20 lat w branży”, flagi obsługiwanych rynków i liczby zrealizowanych umów. Nowa firma nie prosi o zaufanie na słowo. - Proces współpracy i FAQ
Cztery kroki od zapytania do wsparcia w trakcie projektu, a pod nimi pięć najczęstszych pytań - z terminem doboru ludzi włącznie. To zdejmuje połowę pytań z pierwszej rozmowy. - Kontakt bez szukania
Numer telefonu w nagłówku każdej podstrony, formularz z klauzulą zgody i informacja, że konsultacja trwa 15-30 minut. Na starcie wpięliśmy też kontener Google Tag Managera, żeby pomiar zapytań dało się włączyć bez ruszania kodu. - Dwa języki i panel dla klienta
WPML rozdziela wersję polską i angielską, a Elementor daje edycję treści bez znajomości kodu. Klient sam dopisuje branżę i poprawia opisy.
Jaki był efekt?
UrboInvest wychodzi dziś do klienta z kompletem: logo, kolorami i adresem, który można wkleić w maila. Zagraniczny zakład sprawdzający agencję przed pierwszą rozmową widzi osiem obsługiwanych branż, cztery rynki, certyfikat SNA i opisany proces współpracy - zamiast pustego wyniku w Google.
To miała być wizytówka i tak została zaplanowana. Nie prowadziliśmy pozycjonowania ani kampanii, więc strona nie ma przyciągać ruchu - ma domykać zaufanie w chwili, gdy ktoś już firmę sprawdza. Kontener pomiarowy jest wpięty, więc gdy klient ruszy z reklamą, dane zaczną się zbierać od pierwszego dnia.
Nowa firma nie potrzebuje dużego serwisu. Potrzebuje takiego, który w minutę odpowiada na pytanie „czy da się z wami pracować”. Cztery podstrony zrobiły tu więcej niż rozbudowana struktura, bo każda odpowiada na pytanie, które klient i tak zada przez telefon.
Druga lekcja: doświadczenie trzeba pokazać, bo samo się nie widzi. Certyfikat, lata w branży, lista rynków i konkretne branże robią robotę za Ciebie. „Profesjonalna firma z wieloletnim doświadczeniem” nie znaczy nic.

Ruszasz z nową firmą, choć branżę znasz od lat? Klient i tak sprawdzi Cię w Google, zanim odpisze na maila - i zobaczy dokładnie tyle, ile mu pokażesz.
Porozmawiajmy o Twoim przypadku ↘Inne realizacje
Chcesz podobny
efekt u siebie?
Realizacje pokazują efekt końcowy, ale każda firma ma swój kontekst. Napisz krótko, czego dotyczy sprawa - odpowiemy konkretnie, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie kupuj tego teraz”.


Napisz krótko, czego potrzebujesz. Odezwiemy się z konkretem - bez wysyłania oferty w ciemno.













