Strona główna / Realizacje / Sushi & Friends
Strona internetowa dla restauracji sushi
Agata i Kamil Heliniak prowadzą w Opolu Sushi & Friends - kuchnię z 91 opiniami w Google i oceną „doskonała”. Cała ich obecność w sieci opierała się wtedy na czterech plikach statycznego HTML-a, których nikt poza programistą nie mógł zmienić.



Jakie było wyzwanie?
Sushi & Friends zaczynało jako firma cateringowa na wesela i eventy. Z czasem doszło sushi na wynos z dowozem po Opolu i to ono zaczęło odpowiadać za większość zamówień. Stara strona wciąż opowiadała jednak wyłącznie o cateringu, więc gość szukający kolacji na dziś nie wiedział, że trafił dobrze.
Druga rzecz to sama karta. Menu było, ale w formie długiego spisu bez zdjęć, bez podziału na zestawy i bez informacji, jak w ogóle złożyć zamówienie. W gastronomii to kosztuje od razu - gość porównuje trzy strony naraz i zostaje tam, gdzie szybciej znajdzie cenę.
Trzeci problem był operacyjny. Restauracja zmienia ceny, godziny i zamyka się na urlop kilka razy w roku, a każda taka zmiana wymagała kontaktu z programistą. Do tego nikt nie mierzył, co ludzie na tej stronie robią.
Cele klienta
- Wynos obok cateringuPokazać obie linie osobno, żeby gość zamawiający kolację i firma planująca event trafiali od razu na swoją ofertę.
- Karta czytelna w telefonieRozbić menu na zestawy, dodatki i rolki z cenami, żeby gość wiedział, co zamawia, zanim zadzwoni.
- Strona prowadzona samodzielnieDać właścicielom panel, w którym sami zmienią cenę, godziny i komunikat o urlopie.
Rozwiązanie - zakres po zakresie
Projekt graficzny i wdrożenie serwisu na WordPressie z Elementorem Pro
Zaczęliśmy od rozdzielenia dwóch ścieżek - wynosu i cateringu - a skończyliśmy na panelu, w którym właściciele sami zmieniają ceny i godziny otwarcia.
- Warsztat i mapa podstron
Rozdzieliliśmy dwie ścieżki: gość, który chce zamówić sushi na dziś, i firma albo para młoda planująca catering. Każda dostała własną podstronę zamiast wspólnej zakładki „Oferta”. - Projekt graficzny pod zdjęcia jedzenia
Układ oddaje charakter marki: duże kadry potraw, odręczne podpisy i pomarańczowe podkreślenia w nagłówkach. Na zdjęciach są realne zestawy z kuchni klienta, nie stock. - Menu na wynos z cenami i składem
Cała karta trafiła na jedną podstronę, rozbitą na sekcje:- Premium Sushi Box w pięciu rozmiarach, od 20 do 60 sztuk
- wersje wegańskie w dwóch wielkościach
- rolki special, tempura, futomaki i propozycje dla dzieci
- nigiri, zupy, poke bowl, dodatki i sosy
- alergeny i zasady zamawiania pod spodem
- Catering rozbity na cztery okazje
Zamiast jednego opisu „catering na imprezy” powstały cztery sekcje, każda z własnym językiem i własnym kontaktem:- imprezy firmowe - prestiż eventu i obsługa większej grupy
- wesela - menu dopasowane do charakteru uroczystości
- uroczystości rodzinne - mniejsze zestawy, ten sam poziom
- spotkania i konferencje - catering dowieziony na miejsce
Każda sekcja kończy się telefonem i adresem cateringowym, więc zapytanie idzie prosto do osoby, która je obsłuży.
- Dowóz, godziny i opinie w zasięgu kciuka
Numer telefonu siedzi w nagłówku każdej podstrony. Doszła mapa miejscowości z dowozem, realne czasy - około 90 minut na dowóz, 40-60 minut na odbiór - godziny otwarcia powtórzone w stopce i widget z opiniami z wizytówki, bo gość sprawdza oceny, zanim sprawdzi menu. - Samodzielna edycja i pasek komunikatów
Elementor Pro plus przekazanie dostępów i szkolenie. Właściciele sami zmieniają ceny w karcie, godziny otwarcia i pasek komunikatu na górze strony - to z niego korzystają przy przerwie urlopowej.
Wersja angielska dla gości spoza Polski
W Opolu pracują i studiują obcokrajowcy, a sushi zamawia się w języku, który się rozumie. Angielska wersja powstała tam, gdzie realnie coś zmienia.
- Przełącznik PL/EN w nagłówku
Widoczny na każdej podstronie, obok przycisku „Zamów teraz”. Gość nie musi szukać flagi w stopce. - Przetłumaczone to, co naprawdę potrzebne
Wersja angielska objęła stronę główną i menu na wynos - dwie podstrony, które odpowiadają za większość ruchu. Reszty nie tłumaczyliśmy na siłę. - Osobne adresy dla Google
Angielskie wersje mają własne adresy i znaczniki hreflang, więc Google traktuje je jako osobne strony, a nie duplikat polskich. - Jedna instalacja, jeden panel
Obie wersje siedzą w tym samym WordPressie. Klient edytuje je z jednego miejsca, bez drugiej strony i drugiego hostingu.
Pomiar ruchu w Google Tag Managerze i GA4
Strona bez pomiaru to zgadywanie. Ustawiliśmy ją tak, żeby widać było, po co ludzie na nią wchodzą.
- Tag Manager na całym serwisie
Jeden kontener na wszystkich podstronach, w obu wersjach językowych. Kolejne zdarzenia dokładamy bez ruszania kodu strony. - Osobne zdarzenie na wejście w menu
Najważniejsza podstrona ma własne zdarzenie w GA4. W ostatnich dwunastu miesiącach odpaliło się 10 331 razy - i to ono pokazało, że karta jest sercem tej strony. - Rozdzielone źródła ruchu
W GA4 osobno widać wejścia z Google, z mediów społecznościowych i bezpośrednie. Wiadomo, co robi post na Instagramie, a co wyszukiwarka. - Raport urządzeń jako wytyczna do zmian
Pomiar potwierdził, że 82% wizyt przychodzi z telefonu. Każdą kolejną zmianę na stronie sprawdzamy najpierw na komórce.
Jaki był efekt?
Strona pracuje od trzech lat i w tym czasie stała się głównym kanałem zamówień. Tak wygląda to dziś w liczbach i w codziennej pracy restauracji:
- 14 194 wizyty i 9124 użytkowników w ostatnich dwunastu miesiącach - z ruchem rosnącym rok do roku, a nie gasnącym po wdrożeniu.
- Menu na wynos zbiera prawie połowę wszystkich odsłon - 10 632 z 23 206. Gość wchodzi po kartę i cenę, nie po opowieść o firmie.
- 82% wizyt to telefon, dlatego każdy ekran powstawał od wersji mobilnej: numer w zasięgu kciuka i ceny czytelne bez powiększania.
- 65% ruchu przychodzi z bezpłatnych wyników Google - strona sama przyprowadza gości, bez budżetu reklamowego.
- Blisko trzy minuty średniego czasu na stronie - dokładnie tyle, ile trwa przejrzenie karty i wybranie zestawu.
- Właściciele sami zmieniają ceny, godziny i komunikat o urlopie, bez zgłoszeń do agencji i bez czekania.
- Goście spoza Polski dostają wersję angielską zamiast tłumacza w przeglądarce.
W gastronomii strona ma jedno główne zadanie: pokazać kartę i cenę, zanim gość się rozmyśli. Opowieść o pasji i kuchni też jest potrzebna, ale w statystykach to podstrona z menu zbiera prawie połowę odsłon - i to ona decyduje, czy telefon zadzwoni.
Druga lekcja dotyczy właściciela, nie projektu. Restauracja zmienia ceny, godziny i zamyka się na urlop kilka razy w roku. Jeśli każda taka zmiana wymaga maila do agencji, strona po kilku miesiącach przestaje mówić prawdę - dlatego panel do samodzielnej edycji był tu równie ważny co grafika.

Twoi goście szukają menu w telefonie, zanim zadzwonią. Jeśli nie znajdą ceny w kilka sekund, zamawiają gdzie indziej.
Porozmawiajmy o Twoim przypadku ↘Inne realizacje
Chcesz podobny
efekt u siebie?
Realizacje pokazują efekt końcowy, ale każda firma ma swój kontekst. Napisz krótko, czego dotyczy sprawa - odpowiemy konkretnie, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie kupuj tego teraz”.


Napisz krótko, czego potrzebujesz. Odezwiemy się z konkretem - bez wysyłania oferty w ciemno.











