Strona główna / Realizacje / Branża reklamowa
7,2× więcej ruchu organicznego przy budżecie 2000 zł miesięcznie
Producent akcesoriów reklamowych z katalogiem liczonym w setkach produktów i 8 frazami w pierwszej trójce Google - tyle widoczności miała cała oferta. Produkty były, zapytań z wyszukiwarki nie, bo zamawiający gadżety z logo trafiał do konkurencji.


Jakie było wyzwanie?
Producent miał pełny katalog akcesoriów reklamowych i stronę, na której ten katalog stał jak magazyn bez szyldu. 215 wizyt miesięcznie i 8 fraz w pierwszej trójce Google - przy ofercie liczonej w setkach produktów to widoczność na poziomie wizytówki, nie sklepu.
Trzy rzeczy blokowały wejścia z wyszukiwarki:
- struktura serwisu układała produkty tak, jak myśli producent, a nie jak szuka zamawiający
- opisy produktów nie zawierały fraz, na które ktokolwiek mógłby trafić
- poza ofertą nie było na stronie żadnych treści, więc firma nie istniała na etapie zbierania pomysłów
Do tego budżet. 2 000 zł netto miesięcznie w branży, w której konkurują hurtownie gadżetów z własnymi działami marketingu, oznaczał jedno: nie było miejsca na eksperymenty ani na miesiąc przerwy.
Cele klienta
- Widoczność na frazach produktowychWejść do Google tam, gdzie zamawiający wpisuje nazwę konkretnego gadżetu, a nie nazwę naszego klienta.
- Katalog czytelny dla GooglePoukładać strukturę i opisy tak, żeby każda grupa produktów miała własne miejsce w wynikach.
- Wzrost mieszczący się w budżecieRozłożyć pracę na równe miesiące, żeby 2 000 zł wystarczyło na trzy lata bez przerwy.
Rozwiązanie - zakres po zakresie
Architektura katalogu i opisy produktów pod frazy zamawiających
Zaczęliśmy od tego, czego Google nie umiał poukładać w katalogu, a skończyliśmy na strukturze, w której każda grupa produktów ma własną ścieżkę z wyników wyszukiwania.
- Research fraz zamawiających
Zaczęliśmy od sprawdzenia, czego realnie szuka osoba zamawiająca gadżety z logo. Research objął trzy warstwy zapytań:- nazwy produktów w wersji, jaką wpisuje klient - z dopiskiem „z nadrukiem” albo „z logo”
- zapytania o zastosowanie, czyli po co ktoś kupuje gadżet, a nie jak nazywa go katalog
- pytania sprzed decyzji zakupowej, które później zasiliły plan bloga
- Nowa architektura informacji
Strukturę serwisu przebudowaliśmy pod wyniki researchu, nie pod układ magazynu. To dało dwie rzeczy naraz:- użytkownik trafia do konkretnego produktu w dwa kliknięcia, bez przeglądania całej oferty
- roboty Google dostały czytelną mapę serwisu, więc do indeksu weszły wszystkie podstrony, nie tylko strona główna
- Opisy produktów pisane pod frazę i pod kupującego
Cały asortyment dostał opisy zoptymalizowane pod frazy branżowe. Każdy z nich ma do wykonania dwie prace:- wprowadza podstronę produktu do wyników wyszukiwania na jego własną frazę
- odpowiada na pytania, które kupujący zadałby przez telefon - a to skraca drogę do zamówienia
- Poprawki UX z danych o zachowaniu
Zmiany w nawigacji i czytelności treści wynikały z tego, gdzie użytkownicy się zatrzymywali. Efekt było widać po obu stronach: dłuższy czas na stronie i niższy współczynnik odrzuceń, a za tym poszły pozycje w Google.
Blog branżowy z publikacją co tydzień
Oferta odpowiada na pytanie, co kupić. Blog miał odpowiedzieć na wszystko, o co zamawiający pyta zanim w ogóle otworzy katalog.
- Plan treści zamiast pojedynczych tekstów
Tematy wynikały z listy fraz i z pytań, które klient słyszał od zamawiających. Kalendarz publikacji był ustalony z wyprzedzeniem, więc żaden miesiąc nie wypadał z rytmu. - Publikacja co tydzień, przez cały okres współpracy
Jeden specjalistyczny artykuł branżowy tygodniowo, bez przerw na sezon i urlopy. Regularność zrobiła tu więcej niż objętość pojedynczego tekstu. - Treści, które ustawiają firmę jako eksperta
Artykuły dotyczyły branży akcesoriów reklamowych, a nie ogólnego marketingu. Producent przestał być kolejnym dostawcą z cennikiem, a stał się źródłem, do którego zamawiający wraca po wiedzę. - Nowi odwiedzający z wyszukiwarki
Każda publikacja dokładała frazy, na których serwisu wcześniej nie było. Blog systematycznie ściągał ludzi, którzy dopiero zbierają pomysły, a zamawiają miesiąc później.
Publikacje eksperckie w prasie branżowej
Linki dokładaliśmy tam, gdzie czyta je branża, a nie w katalogach stron. Liczył się autorytet źródła, nie liczba odnośników.
- Artykuły w wydaniach branży reklamowej
Opublikowaliśmy serię tekstów eksperckich w renomowanych serwisach internetowych z branży reklamowej. Każdy zawierał naturalny odnośnik do konkretnej podstrony klienta, nie tylko do strony głównej. - Odnośniki z treści, nie z katalogów
Link siedzi w akapicie, który ma sens także bez niego. Dzięki temu profil linkowy rośnie w tempie samej firmy i nie wygląda na kupiony. - Wzrost zaufania do domeny
Odnośniki z autorytatywnych źródeł podniosły ocenę domeny w oczach Google. To ten element, który przenosi frazy z drugiej strony wyników na pierwszą.
Spójne dane firmy w katalogach i serwisach (NAP)
Producent sprzedaje w całej Polsce, ale ma jeden adres i jeden telefon. Google musiał zobaczyć wszędzie tę samą firmę.
- Jednolity wzorzec danych NAP
Ustaliliśmy jeden zapis nazwy, adresu i telefonu (Name, Address, Phone). Ten sam zestaw trafiał potem do każdego miejsca, w którym firma się pojawia. - Wizytówki w katalogach i serwisach
Umieściliśmy je w kluczowych katalogach i serwisach internetowych. Każda kolejna zgodna wzmianka to dla Google potwierdzenie, że firma istnieje i działa tam, gdzie deklaruje. - Lokalna rozpoznawalność i wiarygodność
Spójne dane wzmocniły pozycję firmy w wynikach lokalnych i podniosły jej wiarygodność w oczach algorytmów wyszukiwarki. Rozbieżny numer telefonu w trzech katalogach kosztuje więcej, niż się wydaje.
Jaki był efekt?
Po trzech latach serwis pracuje na zupełnie innych liczbach. Stan na 10 maja 2024:
- ruch organiczny: z 215 na 1 538 wizyt miesięcznie, czyli 7,2 raza więcej
- frazy w top 3: z 8 na 77, czyli prawie dziesięciokrotnie więcej
- frazy w top 10: z 16 na 161
- frazy w top 50: z 60 na 563 - to zaplecze, z którego biorą się kolejne wzrosty
Wszystko przy 2 000 zł netto miesięcznie, czyli około 72 000 zł przez cały okres współpracy. Za tyle nie kupi się 1 538 wizyt miesięcznie w reklamie - a nawet gdyby się dało, skończyłyby się razem z ostatnią fakturą.
| Metryka | Przed | Po | Zmiana |
| Ruch organiczny (miesięcznie) | 215 | 1 538 | 7,2× |
| Frazy w top 3 | 8 | 77 | 9,6× |
| Frazy w top 10 | 16 | 161 | 10,1× |
| Frazy w top 50 | 60 | 563 | 9,4× |
| Blog firmowy | brak | publikacja co tydzień | |
| Wizytówki NAP | brak spójnych | jednolite w katalogach |
Ten case nie dowodzi, że SEO jest tanie. Dowodzi, że o wyniku decyduje długość współpracy, a nie wysokość faktury. 2 000 zł miesięcznie przez trzy lata zrobiło tu więcej niż ten sam budżet wydany w pół roku, bo każda kolejna publikacja i każdy kolejny link pracują na wszystkim, co zrobiono wcześniej.
Druga rzecz jest specyficzna dla firm z katalogiem produktów: ruch nie przychodzi na stronę główną. Przychodzi na podstrony konkretnych produktów, po jednej frazie naraz. Dopóki opisy są przeklejone od dostawcy, a kategorie ułożone po magazynowemu, Google nie ma czego pokazać zamawiającemu.

Masz katalog produktów, którego nie widać w Google? Każdy miesiąc zwłoki to zapytania, które zbiera konkurencja - sprawdźmy na bezpłatnej konsultacji, ile ich realnie jest.
Porozmawiajmy o Twoim przypadku ↘Inne realizacje
Chcesz podobny
efekt u siebie?
Realizacje pokazują efekt końcowy, ale każda firma ma swój kontekst. Napisz krótko, czego dotyczy sprawa - odpowiemy konkretnie, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie kupuj tego teraz”.


Napisz krótko, czego potrzebujesz. Odezwiemy się z konkretem - bez wysyłania oferty w ciemno.


