Strona główna / Realizacje / Branża nieruchomości
15,7× więcej ruchu organicznego w 5 lat dla klienta z branży nieruchomości
Serwis z ofertami nieruchomości, który po latach na rynku zbierał 3 790 wizyt miesięcznie - tyle co lokalny blog. Oferty były, kupujących z Google nie, bo strona nie istniała na frazach, którymi ludzie szukają mieszkań.


Jakie było wyzwanie?
Serwis miał oferty i miał historię, ale w Google wyglądał jak nowy adres. 3 790 wizyt miesięcznie i 87 fraz w pierwszej trójce - przy branży, w której kupujący zaczyna od wpisania nazwy dzielnicy i metrażu, to ułamek tego, co rynek ma do oddania.
W nieruchomościach nie wygrywa się jednym tekstem. Po drugiej stronie stoją duże portale ogłoszeniowe z budżetami, których nikt tu nie zamierzał gonić. Klient musiał znaleźć miejsce obok nich, a nie zamiast nich - i zbudować widoczność, której nie trzeba co miesiąc dokupować.
Do tego strona stała na autorskim skrypcie. Tytuły, adresy, nagłówki, struktura kategorii - wszystko, co w SEO zmienia się najczęściej - wymagało programisty przy każdej poprawce. Profil linkowy ciągnął za sobą stare odnośniki, o których nikt od lat nie pamiętał.
Cele klienta
- Widoczność poza własną markąWejść do Google na frazach, którymi ludzie szukają mieszkań, a nie tylko na nazwę serwisu.
- Ruch, który zostajeZbudować kanał, który pracuje też w miesiącu bez faktury za reklamę.
- Strona gotowa na zmianyUporządkować technikę i strukturę tak, żeby kolejne oferty wchodziły do Google same.
Rozwiązanie - zakres po zakresie
Audyt techniczny, frazy i porządek w strukturze serwisu
Zaczęliśmy od tego, czego Google nie mógł przeczytać, a skończyliśmy na strukturze, w której każda kategoria ofert ma swoje miejsce w wynikach.
- Audyt techniczny na start
Przeszliśmy serwis pod kątem indeksacji, prędkości i błędów w kodzie. Klient dostał listę poprawek uszeregowaną według tego, co realnie blokowało wejścia z Google. - Frazy z języka kupującego
Research pokazał, że ruch leży w zapytaniach o konkretne lokalizacje, metraże i typy nieruchomości, a nie w ogólnym mieszkania na sprzedaż. - Architektura informacji pod te frazy
Poukładaliśmy kategorie i podstrony tak, żeby każda odpowiadała na jedno pytanie kupującego. Użytkownik trafia z wyniku wyszukiwania prosto na listę ofert, których szukał. - Optymalizacja treści na stronie
Tytuły, nagłówki i opisy kategorii napisane pod frazy i pod czytelnika. To był moment, w którym strona przestała konkurować sama ze sobą. - Poprawki UX z danych o zachowaniu
Zmiany w nawigacji i układzie list ofert wynikały z tego, gdzie użytkownicy się zatrzymywali. Krótsza droga od wyniku wyszukiwania do kontaktu z ogłoszeniem.
Blog, który zamienia pytania kupujących na wejścia z Google
Oferta odpowiada na pytanie, co kupić. Treści miały odpowiedzieć na wszystko, o co kupujący pyta zanim w ogóle otworzy ogłoszenie.
- Plan treści zamiast pojedynczych tekstów
Tematy braliśmy z realnych zapytań i z pytań, które klient słyszał od kupujących. Publikacje szły regularnie, a nie zrywami. - Artykuły pod decyzję, nie pod licznik
Kredyt, formalności, ceny w konkretnych lokalizacjach, na co patrzeć przy odbiorze. Każdy tekst prowadzi do ofert w serwisie. - Treści jako dowód kompetencji
Regularne publikacje ustawiły serwis jako źródło wiedzy, a nie kolejną tablicę z ogłoszeniami - i to pracuje na długo przed pierwszym telefonem. - Linkowanie wewnętrzne z bloga do ofert
Każdy artykuł kieruje do kategorii i ofert, których dotyczy. Ruch informacyjny zaczął zasilać podstrony sprzedażowe.
Porządki w profilu linkowym i publikacje w branży
Najpierw usunęliśmy to, co ciągnęło domenę w dół, potem dokładaliśmy linki, które faktycznie coś dla niej znaczą.
- Audyt linków zwrotnych
Przejrzeliśmy cały profil i wskazaliśmy odnośniki szkodliwe albo bezwartościowe. Część udało się usunąć u źródła, resztę zgłosiliśmy do wykluczenia. - Publikacje na portalach branżowych
Artykuły w serwisach o nieruchomościach i finansach, z linkiem do konkretnej kategorii ofert, a nie tylko do strony głównej. - Tempo zamiast zrywu
Linki dokładaliśmy równo przez wszystkie lata współpracy. Profil rośnie tak, jak rośnie sam serwis, więc nie wygląda na kupiony. - Wsparcie offline
Doszły reklamy w prasie branżowej. Marka, którą ktoś już gdzieś widział, klika się w wynikach wyszukiwania częściej.
Jaki był efekt?
Po pięciu latach serwis ma 59 520 wizyt miesięcznie zamiast 3 790 i 1 087 fraz w pierwszej trójce zamiast 87. To ten sam serwis i te same oferty - tylko widoczny dla ludzi, którzy dopiero zaczynają szukać mieszkania.
Pod spodem pracuje ponad 21 000 pozycji w pierwszej setce wyników - zaplecze, z którego biorą się kolejne wzrosty. Wszystkie liczby to stan na maj 2024, przy budżecie 2 000 zł netto miesięcznie: tyle kosztuje kanał, który nie wyłącza się razem z fakturą.
| Metryka | Przed | Po | Zmiana |
| Ruch organiczny (miesięcznie) | 3 790 | 59 520 | 15,7× |
| Frazy w top 3 | 87 | 1 087 | 12,5× |
| Blog firmowy | brak | regularne publikacje | |
| Profil linkowy | zaległe odnośniki | oczyszczony i rozbudowany |
Pięć lat brzmi jak wieczność, dopóki nie policzy się, ile kosztowałoby kupienie 59 520 wizyt miesięcznie w reklamie. SEO jest wolne na starcie i tanieje z każdym kolejnym rokiem, bo pracuje na tym, co już zrobione.
Druga rzecz: w branży, w której konkurują duże portale, nie wygrywa się rozmachem. Wygrywa ten, kto przez pięć lat nie odpuścił ani jednego miesiąca - audyt, teksty i linki po kolei, zamiast trzech zrywów i przerwy.

Twoja strona ma oferty, których nikt nie widzi w Google? Każdy miesiąc zwłoki to ruch, który zbiera konkurencja - sprawdźmy, ile go realnie jest.
Porozmawiajmy o Twoim przypadku ↘Inne realizacje
Chcesz podobny
efekt u siebie?
Realizacje pokazują efekt końcowy, ale każda firma ma swój kontekst. Napisz krótko, czego dotyczy sprawa - odpowiemy konkretnie, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie kupuj tego teraz”.


Napisz krótko, czego potrzebujesz. Odezwiemy się z konkretem - bez wysyłania oferty w ciemno.




